Forum www.depresjastop.fora.pl Strona Główna www.depresjastop.fora.pl
Forum dla poszukujących kontaktu w trudnych chwilach
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Słodka dezercja, a wejście w ogień

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.depresjastop.fora.pl Strona Główna -> Szukam przyjaciół
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Czw 22:04, 14 Wrz 2017    Temat postu: Słodka dezercja, a wejście w ogień

Drodzy forumowicze. Na wstępie powiem, że ten post będzie znacząco różnił się od pozostałych. Umieszczam go w tym dziale, ponieważ odnosi się bezpośrednio do poszukiwania przyjaciół.

Być może część z Was była albo: gnojona w szkole; traciła najważniejsze dla siebie relacje (ukochana kobieta/mężczyzna); wychowywała się w patologicznej rodzinie; była nieśmiała na tyle, że nie potrafiła stworzyć zdrowych relacji z nikim; i wiele, wiele więcej. Problem jest w tym, że życie potrafi dać po dupie.

Zarówno ja, jak i duża część czytających ten post przekonało się o tym na własnej skórze. Wszyscy zapewne zgodzicie się również, iż na Naszym forum pojawia się wiele postów, w których wylewana jest frustracja związana z płytkością i krótkotrwałością podejmowanych znajomości. W tym momencie pojawia się kluczowe pytanie: na co właściwie liczyliśmy?

Zapewne każdy kto założył swój temat (no i każdy kto go założy w przyszłości) liczy na to, że znajdzie kogoś o podobnych problemach, swoistą bratnią duszę. Jeszcze kilka miesięcy temu sam myślałem podobnie. Być może niektórzy pamiętają mój post - chłopaka z Lublina, który rozpaczliwie szukał właśnie takie bratniej duszy. Naiwne założenie, że podobnie jak w matematyce, tak w interakcjach międzyludzkich - minus i minus daje plus.

Walka z depresją, czy też ze stanem poddepresyjnym wymaga zaangażowania Nas samych. Pokochania samego siebie i robieniu tego na co ma się ochotę. Nie mówię tutaj o magicznej metodzie "przestań być smutny". Też przez to przechodziłem, więc wiem, że takie stwierdzenie jest najgłupszym, co można powiedzieć osobie zmagającej się z tym wszystkim.

Wszystko we wszechświecie zmierza do rozkładu. Jeśli nie wykonujemy absolutnie żadnego działania - nic się nie zmieni. Jeśli nawet zbudujemy fajną, pozytywną relację, poczujemy się dobrze i w pewnym momencie odpuścimy - wszystko wróci do stanu pierwotnego.

Każdy z Nas jest wspaniałą, interesującą osobą, która powinna znać swoją wartość. Uwierzcie, że to nie jest pieprzenie jakiegoś coucha, a wniosek jednego z Was. Za pośrednictwem wiadomości prywatnych, gg , czy Facebooka poznałem wiele z osób z forum. Relacje urywały się po kilku dniach, czasem tygodniach. Do nikogo jednak nie miałem nigdy żadnych pretensji. Każda z osób, które poznałem posiadała indywidualną, zazwyczaj tragiczną historię. Każdej z nich jestem wdzięczny za nawet najkrótszą wiadomość. Traktujemy siebie nawzajem jak psychologów. To tak samo jakby alkoholik poszedł do alkoholika w celu zwalczenia nałogu.

Zrozumiałym jest, że szukamy wsparcia, kogoś do wyżalenia się. Tylko czy to coś zmieni? Moim zdaniem właśnie takie nastawienie sprawia, że po wyrzucenie z siebie swoich problemów sprawia, że zrywamy kontakt. Wyżalimy się, powiemy swoje - no i co dalej?

Rozwiązanie Naszych problemów teoretycznie jest proste, ale wymaga diabelnie wielkiej siły zaparcia. U mnie taki moment nadszedł dwa miesiące temu. Siedząc samotnie w domu płakałem w poduszkę, byłem załamany psychicznie. Sięgnąłem dna (w swoim rozumieniu, ,gdyż "dno" może dla każdego z osobna być czymś innym). Co mogłem wówczas zrobić? Obdzwonić pozostałych znajomych obarczając ich swoim problemami? Upić się? Zaakceptować to, że przegrywam własne życie? No nie. To bez sensu.

Rozwiązaniem jest stawienie czoła własnym lękom, walczenie z demonami. To nie jest proste, wiem. Jest cholernie trudne. Tylko, że to właśnie lęk wyznacza drogę. Jakikolwiek kontakt z ludźmi przejawia się palpitacją serca, strachem, że zostaniemy negatywnie ocenieni, albo wzięci za świrów.

Nie zaczynajmy więc od rzucania się na głęboką wodę. Wyjdźmy na ulice i zapytajmy 10 losowych osób o godzinę. Następnie podejdźmy do grupki ludzi i zapytajmy gdzie można w pobliżu zjeść najlepszą pizze. To są tylko przykłady, ale możliwości na początek jest nieskończenie wiele. To pozwoli wyzbyć się fobii społecznej, bo co się wówczas okazuje? "Wow, odpowiedzieli z uśmiechem! Ludzie nie są tacy źli!".

Oczywiście należy podejmować kolejne kroki. Nie możemy jednak przywiązywać uwagi do negatywnej opinii obcych osób, bo ta nie określa Nas jako osoby. Co oni widzą? Człowieka w konkretnym stanie psychofizycznym. Nikt nie zna Naszej historii, Naszych przeżyć, nie wie jaką jesteśmy osobą.

Jeśli już jako osoby z forum spotykamy się w swoich miastach - nie katujmy się informacjami jakie to życie jest złe i jakie mamy problemy - cieszmy się spotkaniem, spędzeniem czasu ze wspaniałą osobą. Jedynym co człowiek powinien ćpać, to życie. Każdy z Nas ma tylko jedno. Nie marnujmy go na dołowanie się.

Zdaje sobie sprawę, że wiadomość, którą napisałem jest troszkę długa, dlatego serdecznie gratuluję wytrwałości wszystkim, którzy dotrwali do samego końca Very Happy

Zapraszam do dyskusji, czy też rozmów na PW. Zapamiętajcie jedno - najważniejszą osobą w swoim życiu powinniście być ZAWSZE Wy sami.
Pozdrawiam! ^^
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ZnajomoNieznajomy
Nowy użytkownik



Dołączył: 10 Lut 2017
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:08, 14 Wrz 2017    Temat postu:

Podczas pisania wiadomości wylogowało mnie. Niestety nie mogę już poprawić literówek. W każdym razie zapraszam do dyskusji/rozmów na PW Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sarna 111
Gość






PostWysłany: Czw 22:31, 14 Wrz 2017    Temat postu:

Nareszcie jakiś pozytywny post ,logicznie i obszernie napisany .Czytanie ,to sama przyjemność .Porady trafnie ,dosadnie dopowiedziane ,nawet to podejście do nieznajomych osób na ulicy ,jakie to proste ,a jednak ktoś musiał nam to uzmysłowić .Dziękuję !
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ZnajomoNieznajomy
Nowy użytkownik



Dołączył: 10 Lut 2017
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:43, 14 Wrz 2017    Temat postu:

Sarenko, najważniejsze żeby zacząć to wdrażać w życie ^^ Początki dla niektórych mogą być bardzo trudne. Wręcz paraliżujące. Tylko, że właśnie o to chodzi. Latami żyliśmy we własnych bezpiecznych przystaniach, gdzie czuliśmy się bezpieczni. Tylko, że nic się nie zmieniało. Tylko czy tego chcemy? Czy po to powstało to forum? No nie. Każdy kto tu wszedł chce coś w swoim życiu zmienić. Działajmy zatem Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sarna111
Gość






PostWysłany: Czw 23:26, 14 Wrz 2017    Temat postu:

Ja dzisiaj próbowałam tak zrobić .
Jechałam autobusem ,z autobusem zrównał się tramwaj ,okienko autobusu i tramwaju nałożyło się i zobaczyłam samotną kobietę w całym składzie z drugiej strony szyb .Uśmiechnęłam się szeroko do niej ,prowokując ją także do odwzajemnienia miłego gestu .I co?
Jej wzrok był wymowny ,odczułam ,jak by we mnie widziała
"zboczoną babę" ,oczy wręcz rzucały błyskawice ,odechciało mi się być miłą ,taki kopniak trochę boli .No cóż kiedyś może znów spróbuję .
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ZnajomoNieznajomy
Nowy użytkownik



Dołączył: 10 Lut 2017
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 4:51, 15 Wrz 2017    Temat postu:

No i wspaniałe, że wykonałaś działanie. Na samym początku ważne jest nastawienie. Cieszmy się z małych rzeczy. Niech efektem nie będzie pozytywna reakcja ludzi, a to, że zdołaliśmy się przełamać. Ważne jest też kwesrionowanie swojego myślenia. Poczulaś się źle widząc jej chłodną reakcję. Tylko, że czy możliwe jest to, że ona zareagowała tak, bo miała fatalny dzień? Czy możliwe jest, że mogła myśleć, że np. pisałaś z chłopakiem/mężem/przyjaciółką i uśmiech nie jest skierowany do niej? A może sama zmaga się z problemami podobnymi do Naszych i nie miała sił na odwzajemnienie uśmiechu. Nie nastawiajmy się od razu na efekt w postaci pozytywnej reakcji. Kiedy ja zacząłem to robić musiałem walczyć z własnymi emocjami. W środku czułem się źle i cały czas usiłowałem zmienić swoje myślenie. W rezultacie moje działania były dziwne. Podchodziłem ze sztucznym uśmiechem. Raz o mało nie straciłbym zębów, bo zaczepiłem kilku dresów, którzy byli pod wpływem napojów wyskokowych. Kluczem było właśnie nastawienie. "Kurcze, zrobiłem coś fajnego.Udało mi się, przełamałem się." Z dnia na dzień byłem coraz bardziej pozytywnie nastawiony do tego. Co za tym idzie bardziej naturalny i odcięty od potencjalnych złych reakcji. Proces jest trudny, jak wspomniałem wcześniej. Trzeba w niego wierzyć i zaufać, że zmiana jest możliwa. Wówczas stajemy się wartościowi sami dla siebie. Ludzie to odczuwają i pozytywne efekty przyjdą z czasem.Bądź z siebie dumna, że wykonałaś działanie. Wykonałaś świetną robotę ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sarna 111
Gość






PostWysłany: Pią 15:25, 15 Wrz 2017    Temat postu:

Nie da się zaprzyjaźnić z całym Światem .Dlatego ludzie poszukują jednostki ,przyjaciela ,jednego człowieka ,któremu będą mogli się zwierzyć ,opowiedzieć ,jak minął im dzień .Mając nawet bliską grupę sobie ludzi i tak jednych lubimy bardziej ,a innych mniej ,a są i takie osobniki ,co wręcz ich nie cierpimy ,ale robimy "dobrą minę do złej gry," bo to są drugie połówki naszych znajomych i musimy utrzymywać pewne relacje .
Dlatego ,ja jestem nastawiona na jedną koleżankę,może kiedyś przyjaciółkę ,ale to dopiero chyba na stare lata ?Teraz ludzie zapatrzeni w swoje związki ,dzieci ,pracę ,karierę,prestiż towarzyski .Może na starość ,gdy piorytety im już opadną ,to spotkamy się przy kawie ,na basenie ,na rolkach ,rowerze ,nawet głupim spacerze .Ja tak to widzę .
Może źle ,może dobrze ,nie wiem ,szkoda życia ,bo jak sam pisałeś ,ma się to życie tylko jedno .
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kevros
Nowy użytkownik



Dołączył: 14 Maj 2017
Posty: 7
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:10, 15 Wrz 2017    Temat postu:

Post bardzo fajny, napisany bez presji a nawet z pomysłami jak to zrobić aby było lepiej. Nawet się uśmiechnąłem Wink

I rzeczywiście to działa ale jednocześnie przypadki ludzi są różne. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że raz się da, a gdy życie zupełnie się posypie drugi raz zabierając bardzo dużo to podjęcie kolejnej próby staje się zupełnie absurdalne. Nawet nie dlatego, że jest ciężko bo jest, nieraz i to bardzo, ale dlatego, że wszystko się może znów posypać nawet jak będzie świetnie działało.

Oczywiście można znów próbować bo przecież było tyle fajnych momentów, a z drugiej strony przychodzi mi pytanie jak wiele człowiek może znieść bólu? Myślę, że każdy może w końcu się załamać i spojrzeć na
Cytat:
Zaakceptować to, że przegrywam własne życie?
jako przecież już je przegrałem, więcej nie zniosę, nawet nie chcę już ryzykować.

Rzeczywiście, szukanie pomocy wśród podobnych osób jest jak to porównanie z alkoholikami, ale czasem świat "normalnej" osoby jest bardzo odległy, nawet w kontakcie z taką osobą widać jej marzenia, radość, cele, a później spojrzysz na siebie i widzisz tylko rozpacz. Tymczasem osoba z problemami, jest w jakiś sposób bliższa. Choć to prawda, że czasem ludzie oczekują zbyt wiele zapominając, że właśnie jest to osoba z problemami.


I choć bardzo chciałbym zaakceptować takie przegrane życie to nie potrafię, bo to jednak boli, może nie zawsze bo jak zapchać czymś dzień to się nie pamięta ale to powraca, tak jak nieśmiałe pytanie w głowie to może coś jednak zrobię aby było lepiej.
Ale czy warto kiedy i tak wszystko się rozpadnie w chwili naszej słabości?

Tym nie mniej - marzenia i cele same się nie zrealizują i myślę, że warto choć raz porządnie spróbować je zrealizować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mojekonto
Nowy użytkownik



Dołączył: 18 Mar 2017
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:26, 16 Wrz 2017    Temat postu:

Lubię takie "myślicielskie" tematy Very Happy ale nie do końca się zgodzę, że podchodzenie do ludzi z pytaniem o godzinę może coś pomóc. No chyba, że skrajnie zalęknionym fobikom na przełamanie pierwszych lodów. Ja już jestem na etapie, na którym nie mam problemu z zagadaniem do obcej osoby o neutralny drobiazg, ale to nadal nie daje mi żadnych umiejętności do budowania bardziej osobistych relacji z ludźmi. Choćbym podeszła do miliona osób, to wciąż będzie tylko pytanie o pierdoły - więc nie ma to przełożenia na relacje bardziej zaangażowane.

Nie wiem, jakie byłyby dobre ćwiczenia na ten drugi, wyższy lvl.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ZnajomoNieznajomy
Nowy użytkownik



Dołączył: 10 Lut 2017
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:29, 17 Wrz 2017    Temat postu:

Oczywiście, że nie da się zaprzyjaźnić z całym światem. Chodzi tutaj bardziej o zmianę nastawienia, skorygowanie swojego sposobu myślenia. Zwiększenie poczucia własnej wartości. Istnieje coś takiego jak efekt lustrzany. Jeśli spotkają się dwie osoby, to osoba o silniejsze ramie oddziałuje na drugą. Jeśli spotykamy kogoś pozytywnie nastawionego do życia, to jego emocje przenoszą się na Nas. To jest fajne. Problem, gdy taka osoba jest negatywnie nastawiona. Nie chce się na dłuższą metę z taką osobą przebywać. Kontakt się urywa. wiem, że nie wszyscy mogą się zmienić stosując to o czym napisałem. Bywają stany tak głębokie, że konieczna jest wizyta u specjalisty. Jeśli natomiast odczuwa się, że zmiana jest możliwa, jeśli wykona się odpowiednie działanie, jeśli będzie się odpowiednio wytrwałym i zda sobie sprawę z własnej wyjątkowości. Wtedy człowiek promieniuje pozytywną energią. Ludzie w szkole/na studiach/w pracy za sprawą efektu lustrzanego są milsi i chętniej rozmawiają. Może spontanicznie dojdzie do wyjścia na piwo, zakupy, muzeum motyli madagaskarskich, cokolwiek, kurcze Very Happy Nie chodzi jednak o udawanie. Jak wspominałem już kilkukrotnie - KAŻDY jest wyjątkowy i niesamowicie fascynujący.

Jak wspomniałem w pierwszym poście - życie kopie po tyłku. Niejedna świetna relacja może iść w zapomnienie. Nie jeden raz będzie ciężko. Skoro już przegraliśmy swoje życie, to co masz do stracenia? Nie chce się próbować, nie ma się sił. Rozumiem. Tylko czy zasługujesz na taką stagnacje? Chyba nie bardzo. Nie wymagajmy od siebie przenoszenia gór. Jeśli jesteśmy na dnie i pod dwoma metrami mułu, to może być tylko lepiej. Można zrobić coś szalonego, spełnić marzenie, którego "normalna" osoba nie miałaby odwagi zrealizować, bo ma swoją strefę komfortu (damn, nie lubię tego określenia xD)

Jeśli chodzi o bardziej zaangażowane relacje...Nie ma technik. Nie ma gotowych rozmów, tematów. Relacje międzyludzkie są zbyt dynamiczne. Tutaj znowu ważne jest poczucie własnej wartości. Podchodzenie i pytanie ludzi o godzinę faktycznie ma pomóc w przełamaniu fobii. Najważniejszym jest być wartościowym sam dla siebie. Kochać samego siebie. Szanować swoją osobę. Bo jeśli nie szanujemy i nie lubimy siebie, to jak mamy oczekiwać, że ktoś inny to zrobi?

PS. Cieszę się, że podjęliście dyskusje, każda wymiana poglądów i myśli wzbogaca. W obie strony ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kevros
Nowy użytkownik



Dołączył: 14 Maj 2017
Posty: 7
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:12, 18 Wrz 2017    Temat postu:

A jak się właściwie nie ma marzeń i jedyne co chce się robić to uciekać od bólu? Zapewne jakieś psychotropy czy coś podobnego poprawią stan takiego pacjenta ale też nie brzmi to zbyt pozytywnie.
Myślę, że są momenty gdzie osoba z problemami potrzebuje pomocnej dłoni. Choć tu właśnie jest ten problem z szukaniem pomocy u innych osób z problemami.
Co do zasługiwania lub nie to kto może to tak naprawdę ocenić? A nawet jeśli wyjdzie, że ktoś na coś bardzo zasługuje to nie spowoduje, że dostanie to od życia. Pozostaje tylko wyrwać życiu to co się należy? Skąd brać na to siłę?

Wracając bardziej do tematu
Myślę, że najbardziej zbliża ludzi wspólne robienie rzeczy, które mogą generować trudności. Jako, że pytanie padło o kolejny lvl a nie o jakiś wysoki to myślę, że najlepiej zacząć np. od wspólnego zagrania w jakąś grę planszową lub np. tenisa. Umiejętność przegrywania i wygrywania może sprawiać trudność. Przykładowo wspólne zakupy i pomoc w wyborze czegoś też może zbliżać. Wybór czajnika, wybór sukienki. Niby proste rzeczy, które każde może zrobić sam ale można je też zrobić z kimś i to potrafi trochę zbliżyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.depresjastop.fora.pl Strona Główna -> Szukam przyjaciół Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin